Nie bój się wychowywania jedynaka

Autor: Falvit mama

Data publikacji: 08.12.2011 14:20

Liczba odwiedzin: 4119

Tagi: mama, porady, wychowywanie jedynaka, jedynak, jedyne dziecko, wychowanie bez rodzeństwa

Jak wychować jedynaka? Odpowiedź brzmi: tak samo jak malucha z rodzeństwem! Mądrze, odpowiedzialnie, dobrze.

Jedyny, czy jeden z wielu – żadna różnica!

Dlaczego? Bo między jedynakami, a dziećmi z rodzin, w których dzieci jest więcej, nie ma żadnych różnic! Bez względu na rasę, kulturę i klasę społeczną. Tak wynika z tytanicznej pracy badawczej Toni Falbo, profesor psychologii z Uniwersytetu w Teksasie, "walczącej" o dobre imię jedynaków.

Z reguły podejście rodziców do jedynego dziecka jest inne niż rodziców z rodzin wielodzietnych
 
Z reguły podejście rodziców do jedynego dziecka jest inne niż rodziców z rodzin wielodzietnych
fot. Polskapresse

Ćwierć wieku temu przeanalizowała wyniki aż 115 badań dotyczących jedynaków. Jedynacy badani byli pod różnymi względami: osiągnięć, inteligencji, umiejętności socjalnych czy cech charakteru. Badaczka nie stwierdziła przewagi żadnej z "parszywych" cech (egoizmu, egocentryzmu, kapryśności, samolubności itp.) przypisywanych jedynakom nad ilością tych cech u innych dzieci. Co więcej, badaczka doszła do wniosku, że jeśli w ogóle jedynacy różnią się od swoich rówieśników z liczniejszych rodzin, to raczej są to różnice na korzyść. Jedynacy szybciej zaczynali mówić, ich słownictwo było bogatsze, a osiągnięcia życiowe większe.

Pani Falbo była pierwszą, ale nie jedyną, która stanęła w obronie jedynaków. Przez ostatnie dwadzieścia pięć lat powstało około 200 badań naukowych potwierdzających jej tezę. Również z naszych rodzimych badań przeprowadzonych przez Szkołę Wyższą Psychologii Społecznej wynika, że jedynacy mają wiele plusów, o które byśmy ich nie podejrzewali: są ugodowi, ustępliwi, a nie są – drażliwi i neurotyczni.

Czytaj także: Jak zbudować autorytet?

Kto rozpętał nagonkę?

Skąd zatem wzięła się tak powszechna i krzywdząca zła sława jedynaków? Zaczęło od amerykańskiego psychologa rozwojowego Granville’a Stanleya Halla. Napisał on w XIX wieku książkę, która "nagonkę" na jedynaków rozpoczęła. Miała tytuł "Of Peculiar and Exceptional Children" (nie była tłumaczona na język polski) i uznawała bycie jedynakiem za... chorobę. Kiedy do polujących na jedynaków dołączyły takie sławy psychologii jak Freud czy Adler, jedynak znalazł się na straconej pozycji i znajduje się na niej do dziś.

W latach Halla powszechne był rodziny wielodzietne (głównie z uwagi na ogromną śmiertelność wśród dzieci). Dziś popularniejszy jest model 2+2 lub 2+1, dlatego szansa na przywrócenie jedynakowi czci jest ogromna!

Jak wychować jedynaka?

O ile jedynacy nie różnią się niczym od innych maluchów, o tyle podejście rodziców do jedynego dziecka jest inne niż rodziców z rodzin wielodzietnych. Obrazowo wytłumaczył to zaprzyjaźniony, doświadczony pediatra: "Jak człowiek ma jedną szklankę to się boi, że mu się stłucze. Dlatego lepiej mieć cały komplet. Ot i cała filozofia."

Rodzice jedynaków zachowują się właśnie jak owi właściciele jednej szklanki: trzymają dzieci pod kloszem, są nadopiekuńczy, wyręczają dzieci we wszystkim. Mają wobec nich nadmierne oczekiwania, bo jedynak musi spełnić wszystkie oczekiwania rodziców – grać w tenisa, na pianinie, skończyć prestiżową uczelnię, być mądrym i pięknym! Jedynak obciążony taką odpowiedzialnością ma naprawdę ciężko. Lepiej obserwować dziecko, patrzeć co lubi, do czego ma predyspozycje – słowem: podążać za dzieckiem. Nie zaś ciągnąć je za naszymi oczekiwaniami! Poza tym warto stawiać na samodzielność i pozwalać popełniać błędy. Dzięki nim dziecko (a także nastolatek i dorosły) się uczy. Mamy jedynaków, nawet jeśli są w domu, niech przemyślą posłanie maluszka do przedszkola – będzie ćwiczył umiejętności socjalne w kontakcie z rówieśnikami.

Wychowując jedynaka zachowaj umiar (jak we wszystkim). Nie chwal, nie gań, nie oceniaj nadmiernie. Tylko tyle ile potrzeba, dzięki temu dziecko wytworzy odpowiadający rzeczywistości obraz siebie.

Czytaj też: Mamo, nie bój się powrotu do pracy

Posłuchaj klasyka

Pedagog i pisarz, przyjaciel dzieci ułożył Apel Twojego Dziecka. Przeczytaj go. Powieś nad łóżkiem. Czytaj często. Pasuje do każdego malucha i jest niezawodny.

  • Nie psuj mnie. Dobrze wiem, że nie powinienem mieć tego wszystkiego, czego się domagam. To tylko próba sił z mojej strony.
  • Nie bój się stanowczości. Właśnie tego potrzebuję - poczucia bezpieczeństwa.
  • Nie bagatelizuj moich złych nawyków. Tylko ty możesz pomóc mi zwalczyć zło, póki jest to jeszcze w ogóle możliwe.
  • Nie rób ze mnie większego dziecka, niż jestem. To sprawia, że przyjmuje postawę głupio dorosłą.
  • Nie zwracaj mi uwagi przy innych ludziach, jeśli nie jest to absolutnie konieczne. O wiele bardziej przejmuję się tym, co mówisz, jeśli rozmawiamy w cztery oczy.
  • Nie wmawiaj mi, że błędy, które popełniam, są grzechem. To zagraża mojemu poczuciu wartości.
  • Nie chroń mnie przed konsekwencjami. Czasami dobrze jest nauczyć się rzeczy bolesnych i nieprzyjemnych.
  • Nie przejmuj się za bardzo, gdy mówię, że Cię nienawidzę. To nie ty jesteś moim wrogiem, lecz twoja miażdżąca przewaga.
  • Nie zwracaj zbytniej uwagi na moje drobne dolegliwości. Czasami wykorzystuję je, by przyciągnąć twoją uwagę.
  • Nie zrzędź. W przeciwnym razie muszę się przed Tobą bronić i robię się głuchy.
  • Nie dawaj mi obietnic bez pokrycia. Czuję się przeraźliwie tłamszony, kiedy nic z tego wszystkiego nie wychodzi.
  • Nie zapominaj, że jeszcze trudno mi jest precyzyjnie wyrazić myśli. To dlatego nie zawsze się rozumiemy.
  • Nie sprawdzaj z uporem maniaka mojej uczciwości. Zbyt łatwo strach zmusza mnie do kłamstwa.
  • Nie bądź niekonsekwentny. To mnie ogłupia i wtedy tracę całą moją wiarę w ciebie.
  • Nie odtrącaj mnie, gdy dręczę cię pytaniami. Może się wkrótce okazać, że zamiast prosić cię o wyjaśnienia, poszukam ich gdzie indziej.
  • Nie wmawiaj mi, że moje lęki są głupie. One po prostu są.
  • Nie rób z siebie nieskazitelnego ideału. Prawda na twój temat byłaby w przyszłości nie do zniesienia. Nie wyobrażaj sobie, że przepraszając mnie stracisz autorytet. Za uczciwą grę umiem podziękować miłością, o jakiej nawet ci się nie śniło.
  • Nie zapominaj, że uwielbiam wszelkiego rodzaju eksperymenty. To po prostu mój sposób na życie, więc przymknij na to oczy.
  • Nie bądź ślepy i przyznaj, że ja też rosnę. Wiem, jak trudno dotrzymać mi kroku w tym galopie, ale zrób, co możesz, żeby nam się to udało.
  • Nie bój się miłości. Nigdy.

Źródło: falvitmama.pl

Komentarze (3)

  • szczerbatyrekin (gość)

    szczerbatyrekin (gość)

    17.03.13, 14:30

    zawsze można postarać się o kolejne dziecko... jedynaki wykazują cechy choroby sierocej!! i jeśli naprawdę kochacie swoje dzieci to nie róbcie im krzywdy!!

    Zgłoś

  • MAMA ADASIA (gość)

    MAMA ADASIA (gość)

    14.03.12, 22:20

    BARDZO DZIĘKUJĘ ZA TEN ARTYKUŁ :) SERDECZNIE POZDRAWIAM MATKA UKOCHANEGO JEDYNAKA :)

    Zgłoś

  • Murron (gość)

    Murron (gość)

    06.03.12, 12:57

    ten apel dziecka kojarzy mi się z zachowaniem mojego faceta ;) mogę z ręką na sercu przyznać że mój facet jest bardziej dziecinny niż każde inne dziecko jakie znam. A zmiany nastąpiły po urodzeniu naszego syna który ma teraz 9 miesięcy.Sytuacja go przerasta. Szkoda że nie wzięłam sobie do serca słów jego mamy... " On się nie nadaje na Ojca ". Smutne ale prawdziwe.

    Zgłoś


Zamknij

Twój komentarz

Najnowsze artykuły

Najpopularniejsze artykuły

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.